F.***Wkradł się do mojego mieszkania nie pukał nie dzwonił nie mam kołatki u drzwi więc nie było mu otworzone jakoś się nie zraził zastanawiam się tylko jak się dostał do środka może wszedł gdy ja wychodziłem -F. *** Tęsknotę gładzę po policzkach szorstką dłonią obowiązków i codzienności. Mruży oczy i tylko udaje że śpi... -F. *** Zgubiłem się Wśród tylu śladów Nie ma bosej stopy Prawdy przydeptali ją i ja też szukam ale coraz więcej śladów donikąd i nagle jest więcej niż cztery czy osiem kierunków świata za dużo by wyliczać za mało aby wybrać -F. *** Patrzeć na ludzi ale z wewnętrznym pochyleniem nachyleniem siebie do innych może po prostu z pokorą z głową tak nisko jakby ją ciągle Ktoś błogosławił -F. *** OGŁOSZENIE MNIEJ DROBNE 1 Zgubiłem siebie. Jeśli ktoś mnie znajdzie to proszę o kontakt z moim Aniołem Stróżem. Na uczciwego znalazcę czeka nagroda - połowa znaleźnego. Podzielę się sobą. -F. OGŁOSZENIE MNIEJ DROBNE 2 Znalazłem siebie. Teraz szukam właściciela. Kogoś, kto mnie przygarnie. -F. OGŁOSZENIE MNIEJ DROBNE 3 i ostatnie Panie przygarnij mnie, proszę. Nie chcę być bez-Pański. -F. de Rycuaux***Co aniołowi po tym świecie? I czemu mój Stróż taki zapatrzony w drzewa w oddali? On obok mnie, jak zawsze, więc się przysiadam W ciszy odchodzą ode mnie myśli tego świata I teraz poznaję czym jest kontemplacja, jak zjawia się Bóg Słońcem na drzewach, na niebie rozlanym błękitem, jak spływa w tę ciszę i światłem wstępuje w duszę Anioł mój śpiewa ciszą I teraz poznaję czym jest pieśń dziękczynny wdech dziękczynny wydech muzyka chleba powszedniego Mój brat Anioł i ja w jednej znieruchomieni modlitwie de Rycuaux *** Woda jest zimna pod liśćmi Zimna jest ziemia otwiera swoje łono Tak ułóż się pamiętasz zrodziła cię ziemia i znowu cię przyjmie jej zimno przeniknie skórę i kości Pomiędzy grudkami małe pęcherzyki powietrza pęcherzyki modlitw westchnienia stęsknionej ziemi Marana Tha! Dzień spowity mgłą i dymem bliski płaczu jak wyciągnięta w mrok dłoń Tym dniem On do mnie przemówił ze wszystkich szaleństw tegorocznych się oczyść bo zbyt długa jest tęsknota Miłości niekochanej de Rycuaux *** Różne są fale jedne spienione chłodne gdzieś z pól ciemnych inne jasne jak trzepot piór słonecznych jesienią wynoszące na szczyty radosnego obcowania z błękitem Są też i ciepłe fale wyciągające się na plaży serca, kiedy nagle cały świat wiruje wokół Twojej osi, gdzie nic nie istnieje naprawdę jeśli nie zamieszkam w ogrodzie Twojej tajemnicy Unosisz dłoń do góry, jakby w tańcu ślubnym i zrywasz dla mnie owoce głębokiej pełni de Rycuaux A. S.Wieczorny mętlik dniaMyśl czsami urasta Przerasta Ale nie ja tu mam Rozumieć Może nikt nie zrozumie... A jednak... ech Konfrontacja Rozum Wiara W promień Bo jest, a ręka nie czuje Tak. *** Strumień światła spomiędzy Kotary konarów cienia... Płynie trójkątem, rozświetla piony Drzew Gdzieś w cieniach próchna myśli dusz Istnieją kształty przeniknięte Jasnością Dniem Gdzie? *** Nie ma niezastąpionych ludzi Są niezastąpione ramiona Przyklejam do nich siebie I cisza nie kole W uszy Nie udziwnia Istnienia we dwoje Scala w posąg, Jedno. Przytulam do nich siebie I mogę być sobą Nieradosną Gdy na zewnątrz mnie deszcz Ulewa Błyski A wewnątrz Błoto emocji Kałuże łzawych myśli Którymi nie chcę się dzielić Bo wieczorne, chwilowe Rano osuszą się dniem Nowym, z żałości. Nie ma niezastąpionych ludzi Są niezastąpione ramiona. *** Jesienna schyłkowość dnia Na szarym niebie Klucz Ptaków Rozwiązaniem do zagadki Życia... Śmierć Odlotem w ciepłe Krainy Odpoczynku... Smutek Chwilowym niebem Z ciężkimi chmurami Co płyną... Nad nimi jednak Wieczny błękit... Ocean spokojny... Pacyfik myśli. |
Susanne***A myśli moje gnają do Ciebie Na wietrze, co puścił się cwałem Po niezmierzonym pastwisku-niebie Wiatr z myślą się miota jak oszalały A myśli moje ku tobie płyną Z każdą deszczu kroplą jesienną Których jest tysiąc, a może milion...? Każda z nich myślą moją brzemienna. A myśli moje Tobie przyjazne Lecą na złotym jesieni dywanie Co niesie słońca promienie jasne Myśl moja w każdym listku zostanie. Czy myśli Twoje są przy mojej osobie, Gdy siedzisz tą nocą czarną W godzinie ostatniej kończącej dobę? Czy myśli Twoje do mnie się garną? listopad 2000 Susanne FiedkaGÓRNICKIEGOprzychodzę codziennie i rzucam kaczkom okruchy chleba okruchy ciepła i jeszcze kilka okruchów miłości które wysłałam w ostatnim liście a które oddałeś... bo czerstwe... 12.2005r. KOLEJNE SPÓŹNIENIE "Pociąg osobowy z Jeleniej Góry do Wrocławia Głównego jest opóźniony o dziesięć minut od planowanego przyjazdu" ja z moją miłością też się spóźniłam jakieś pół roku ...jakieś pół kroku... 12.2005r. MOJA MAŁA STABILIZACJA ocknąć się z Ciebie jak z zamyślenia przez chwilę pieścić myśli spokojne przez chwilę sercu pozwolić na oddech innym powietrzem przez chwilę tylko trzy kroki prosto by znów się potknąć i błotem ubabrać nową sukienkę i znów przez czas jakiś się nie podnosić a twarz do kałuży co Ciebie obija na jakiś czas przytulić 21.05.06r. ZAPROSZENIE Bóg przegląda się w kałuży ludzie płyną strumień cieni w Domu ciepło pachnie kawa mokre buty zostaw w sieni... 9.10.06r. SPACER w zakamarkach krętych ulic poszukuję sensu pustka i tylko wrony kraczą złowieszczo 5.02.07r. *** wsparta o poręcz nocy obgryzam paznokcie u stóp Wielkiej Niedźwiedzicy spada spóźniona gwiazda spełnione życzenie na ziemię znów jakby trochę obok *** po drabinie snów wspinam się do Szczęścia nagłe rozczarowanie przecież nie śnię na jawie 3.10.07 *** zziębnięty bezdomny pies podałam Ci łapę podrapałeś mnie za uchem siedzieliśmy na ganku a ciepło wołało do środka nigdy nie pozwoliłeś wejść przepraszam ale niechcący zadomowiłam się na wycieraczce Twojego serca 3.10.07. KrysiaON JEST TAM GDZIE GO NIE MAZachwycam się Bogiem a On jest tam, gdzie ja dojść nie mogę Kiedy mówię, że Go nie ma to chowam się w Jego cieniu Wierzę, kocham a kwiat na łące jest wierniejszy niż ja ja mam mózg i serce niewierne Schowam się przed Bogiem ogłaszanym w zaułkach i na ambonach Schowam się przed Nim tam, gdzie nikt prócz Niego mnie nie znajdzie Jak najdalej od serc ludzi tych wyśmiewających i tych kochających Jak Go znajdę znaczyć będzie że znowu w pychę popadłam bo przecież Boga nie ma gdy sądzę, że Go znalazłam Jest tam, gdzie wydaje mi się, że Go być nie powinno. 23.08.2003 Krysia MOJA DROGA Kiedy uwierzyłam była ciepła lipcowa noc Lazurowe Wybrzeże, Alpy i Maryja- płacząca lecz wtedy jeszcze nie wiedziałam dlaczego tyle łez Kiedy zaczęłam iść do Nieba przyszły bóle i cierpienia, smutki i zranienia wtedy poznawałam, że to moje krzyże Kiedy szłam odechciało mi się ciągłych łez niepewności i samotności Zbuntowałam się postanowiłam wziąć życie w swoje ręce wtedy nie wiedziałam, że Boga wysyłam na spacer Kiedy upadłam zapłakałam wtedy już wiedziałam dlaczego Maryja płacze A kiedy nadal cierpiałam zapragnęłam wrócić pokochałam to co otrzymałam od Ojca Zbawienie jest teraz bliżej mnie 22.07.2003 Góra św. Anny Krysia |




