Gdzieś poza czasem, w zawieszeniu między jawą a snem, między niebem a ziemią jest zmyślona kawiarnia Out Of Time... Kawiarnia, w której spotykają się ludzie... Ich pragnienia, miłości i tęsknoty mieszają się z zapachem kawy z cynamonem i tańczą z płomieniami świec... Ich szepty najskrytsze wplatają się ukradkiem między dźwięki muzyki, szukając w nich ukojenia... Do kawiarni może przyjść naprawdę każdy... Z całym swoim bagażem doświadczeń, z torbami pełnymi emocji, z kieszeniami wypchanymi okruchami miłości, których nawet ptaki już nie chcą... Każdy... I siebie wyśpiewać... wygrać... wypłakać... wykrzyczeć... wymilczeć...
Kawiarnia Out Of Time wymyślona została z tęsknoty... Tęsknoty za czasem
minionym, za "Past Beautifull". Tak, razem z Przyjaciółmi zwykliśmy nazywać
wszystkie wspólne chwile... Zawsze cudowne chwile... To był nasz Pozaczas,
zawsze twórczy, spędzany przy dźwiękach muzyki, na rozmowach, trwających czasem
nawet do rana... Troszkę jakby obok rzeczywistości... Później każde z nas
poszło w swoją stronę... Spotykamy się coraz rzadziej. I choć trudno czasem
rozmawiać, kiedy spotka się kilka zupełnie różnych światów, zawsze pełno w nas
miłości...
Tęsknota za czasem przepełnionym dźwiękami, rozmowami, przyjaźnią oraz potrzeba uwalniania się ze swoich emocji- oto główne sprawczynie pierwszego i kolejnych spotkań w Out Of Time.
To niewyobrażalne i trudne do opisania uczucie, kiedy około północy radość z tworzenia i z siebie nawzajem, zaczyna mieszać się z nagle ogarniającym zmęczeniem. Szczerze przyznaję, że jest to jeden ze stanów, które uwielbiam... Nad opadającymi powiekami i tysiącem innych spraw zwycięża muzyka, której nasze serca nadają rytm... Tyle serc, a jeden rytm...
Do tej pory sześć razy spotkaliśmy się w Out Of Time... Jest nas coraz więcej.
Rozwijamy się wokalnie, ale i muzycznie. Na pierwszym wieczorku grałam tylko
ja... Cichutki dźwięk gitary towarzyszył jesiennym nastrojom... Później gitara
basowa, gitara klasyczna, skrzypce, flet, trąbka... Jednak największą radością
było dla mnie, kiedy po jednej z niedzielnych mszy podszedł do mnie Filip i
zapytał, czy jeszcze potrzebujemy osób do naszych wieczorków. Pewnie!-
odrzekłam mu i zapytałam, czy chce śpiewać. Na co on odpowiedział, że gra na
pianinie. To już był niemalże szczyt moich marzeń (samym szczytem jest
kontrabas). Kawiarnia zaczęła żyć jeszcze pełniej. Muzyka podkreśla każde
słowo, każdy grymas twarzy, gest...
Na nadchodzącą jesień chcemy zrobić autorskie spotkanie w kawiarni. Zaśpiewać i zagrać własne piosenki (do tej pory wykonywaliśmy utwory innych artystów, z którymi identyfikowaliśmy się). Nasze wiersze, z naszymi aranżacjami muzycznymi, będą dopełnieniem marzenia...
Całym sercem wierzę że długo jeszcze będziemy wyśpiewywać i wygrywać siebie... Czasem lubię sobie wyobrażać, że przygotowujemy któryś już wieczorek, a przed sceną biegają nasze dzieci, coś tam podśpiewują, przeszkadzają, chcą wszystkiego dotknąć, na wszystkim... Bo nasze dzieci też przecież będą zdolne muzycznie- po mamusiach i tatusiach... Taki "Future Beautifull"...
Ach... I dziękuję Siemionkowi, że ma tyle siły...
Fiedurka.Zachęcamy do oberjrzenia zdjęć z kawiarni Out of Time:
Out of Time - jesień 2005"Odpoczywaniem zmęczeni wyruszamy" 27 październik 2006
"I zapomonij, że jesteś, gdy mówisz, że kochasz" 06 grudzień 2006
W dziale download dostępny jest trailer V Out Of Time.




