Kronika
3.09.08 Uroczystości św. Franciszka
Rocznica śmierci św. Franciszka to ważne franciszkańskie święto - dlatego ważne i dla nas. W wigilię śmierci świętego [3.X] odbywa się specjalne nabożeństwo - Transitus. Po nim urządziliśmy wieczorek Franciszkowy. Nasz schron przemienił się w asyską gospodę, z wielkim stołem na środku. Wszyscy siedli dookoła oświetlonej świeczkami karczmy, a tymczasem ci, którzy osobiście znali św. Franciszka wspominali go, mówili jaki był, jak przemieniał ich życie, jak inspirował... Nie zabrakło opowieści braci św. Franciszka, baby, która przychodziła do jego kościółka, pasterza z okolic Gubbio, wieśniaczki, szlachcianki Margot, z którą tańczył Franciszek zanim porzucił bogactwa, a w końcu samej Klary... A ich słowa nieraz niewidocznie zamieniały się w słowa poezji franciszkańskiej... Czasem zaś w melodie wygrywane przez grajka, czy śpiewających do i o Franciszku... W ubogiej chacie częstowano gości prawdziwym wiejskim chlebem i masłem...

..."jeszcze tylko pieśń słoneczną
zamknąć jedną metaforą
jeszcze pani biedzie
oddać schodzoną opończę
aby na ołtarzu ziemi
złożyć jak hostię
nagie obolałe ciało
"
[Kazimierz Wójtowicz "Ostatni powrót świętego Franciszka"]
3-17.09.08 Biały Dunajec
25. Obóz Adaptacyjny w Białym Dunajcu - relacja Ani z I roku studiów, która zagościła w naszej chacie:

Niepewna tego, co będzie, spakowana w duży plecak, wsiadłam do pociągu, ale nie byle jakiego ;) Pociągu prowadzącego do tatrzańskiego miasteczka - Białego Dunajca.
A tam w naszej duszpasterskiej chacie czekali już na nas nasi koledzy-organizatorzy oraz pyszne ciepłe naleśniki i mnóstwo kanapek... Po długiej i męczącej podróży była to dla nas miła niespodzianka "na dobry początek".
A potem okazało się, że na całym obozie nie zabrakło wielu innych pyszności kulinarnych, za co kierujemy wielki ukłon w stronę Justyny i Marty - naszych kochanych kuchennych.

No i się zaczęło, a zaczęło się wspólną Mszą Świętą w kościele wraz z innymi wrocławskimi duszpasterstwami. Zaczęła się wspaniała tatrzańska przygoda, która pozwoliła przybliżyć się do Pana Boga i nasycić oczy górskimi krajobrazami... Umożliwiła mi również we wspaniały sposób "wkręcić się" w duszpasterskie życie ;) Oraz poznać nowych ludzi, dzięki wieczorkom integracyjnym i wielu innym zabawom organizowanym przez Karolinę i Wojtka - naszych kulturalnych.

Wspólne wyprawy w góry i możliwość obcowania ze sobą na ciężkich i nieraz męczących szlakach pomogły nam dostrzec i docenić otaczające piękno. Pobudki o 5 rano nie zniechęciły do całodziennych wspinaczek, więc z konserwą turystyczną i czekoladą truskawkową w plecaku, wyruszaliśmy zdobywać szczyty z pomocą naszych kolegów turystycznych, z Leszkiem na czele.
"Wiele szlaków znaczy szczyt,
chocbyś nie chciał, dojdziesz tam
Ty wybierasz, bo już wiesz,
Że życie drogą...."


Cytowany tekst to fragment piosenki naszego duszpasterstwa, którą wykonaliśmy na Festiwalu Piosenki Wszelakiej. Naszą inspiracją do napisania jej były słowa ojca Emiliana, które wypowiedział na samym początku obozu, by zachęcić nas do niesienia radości innym.
"Bądź szczęściem dla innych. Nie ciężarem nie do uniesienia."
Wspólne tworzenie słów i muzyki (o czwartej nad ranem, z kanapką z masłem czekoladowym w ręce), wspólne próby i przygotowania sprawiły, że na scenie przeżywaliśmy ogromne emocje i radość...

Oprócz Mszy Świętych, wieczornych modlitw czy spędzania razem czasu, mieliśmy możliwość uczestniczenia w konferencjach przygotowywanych przez naszych duszpasterzy.
Wiele słów ojca Emiliana zapadło mi głęboko w pamięć:
"Lekarstwem na rozpacz i kryzys moralności jest wiara. Wiara w Miłość większą i silniejszą od jakiegokolwiek zła i rozpaczy."
"Kwestia sprawy, dla której żyję i poświęcam się, porządkuje nasze życie. Duszpasterstwo jednoczy ludzi żyjących dla tej samej sprawy."
Mieliśmy również możliwość uczestniczenia w konferencjach Orzecha i Maliny, mówiących o relacjach między mężczyzną a kobietą czy o miacierzyństwie i ojcostwie.

Obóz w Białym Dunajcu był magicznym czasem spędzonym w górach z nowo poznanymi, ale jakże życzliwymi osobami. Pomimo tego, że nikogo nie znałam przed obozem, panująca atmosfera sprawiła, że wszyscy czuliśmy się jak w jednej wielkiej rodzinie. I o to chyba chodzi. Zawdzięczamy to w dużej mierze naszemu szefowi chatki – Wojtkowi, który kierował sprawami tak, żeby nigdy nikomu niczego nie brakowało ;)
Zawdzięczamy to każdemu z nas, bo wspólnie udało nam się pięknie przeżyc te ostatnie dni wakacji, żeby zregenerowac siły przed początkiem roku akademickiego. Liczymy na to, że dunajecka przygoda będzie trwała i podczas studiów. Że będziemy razem działać w duszpasterstwie w imię wiary w Miłość największą i najwspanialszą.

Oby udało nam się w tym franciszkańskim roku jubileuszowym stworzyć między sobą silną więź, by móc razem wołać za świętym Franciszkiem: "Miłość nie jest kochana" i starać się "być dla siebie szczęściem, a nie ciężarem nie do uniesienia"...
18-27.08.08 Korsyka
Już 2 lata temu o.Emilian szepnął o Korsyce i niektórzy wpisali ją już w swoje marzenia.. i oto doszło do skutku. Trafiliśmy na tą wyspę - kawałek kontynetu, który wg legendy Bóg upuścił w morze i dał tam wszystko, co do tej pory stworzył najpiękniejszego...
Droga była długa, ale pełna krajobrazów jak choćby Alpy i Dolomity. Odwiedziliśmy bł. Rasso, w środku nocy zahaczyliśmy o Krzywą Wieżę w Pizie. Aż w końcu kontynent zaczął maleć w naszych oczach, gdy już prom oddalał się coraz bardziej od brzegu. Nasze stopy stanęły na tym lądzie, co szeroki jest na ok 200 km, a mieszkańców ma tylu, co 1/3 Wrocławia... Odtąd zwiedzaliśmy, obserwowaliśmy, dotykali, wąchali, tropili, słuchali....... Bo jednak wszystko jest inne. Powietrze ma zapach eukaliptusa i słonej wody, wokół nas kaktusy i palmy, kamienne domki, kolorowe tynki, skaliste plaże, woda tak nieskazitelnie niebieska...
Zobaczyliśmy różne plaże - i skalne i kamieniste, i piaskowe, różne dna morskie, a w Bonifaccio razem z ludźmi na plaży opalały się dzikie krowy, chętne do zawierania nowych znajomości (na które to chęci ludzie dość żywo reagowali ucieczką..).Przeszliśmy uliczkami różnych miasteczek, sporej Bastii, małego portowego Porto, czy Starego Miasta w Bonifaccio. Przewędrowaliśmy te przecudne góry, choć tylko kawałeczek, to szczyt, z którego widać morze na trzy strony świata robi wrażenie..
Przepłynęliśmy się stateczkiem w Bonifaccio, co ładnie trząsł, a pokazał nam te charakterystyczne wybrzerza i groty skalne.. przygoda, przygoda...........
I w restauracji zjedliśmy korsykańskie mięsko z grilla lub w figach z leczo i sałatą w pomarańczy..
I oczywiście modlitwa. Świątynią były nam te korsykańskie cuda, gdy odprawialiśmy mszę św. na skalistej plaży, czy u podnóża gór. Na campingu także - a wtedy ludzie w różny sposób to obserwowali..
Aż nadszedł koniec. Już po ciemku wracaliśmy na kontynent spóźnionym sporo promem. Ok. 3 w nocy dotarliśmy do Asyżu i przy wtórze wyjącego nieopodal osła zasnęliśmy na parkingu, wytoczywszy się tylko z busów... A rano ruszyliśmy szlakiem św. Franciszka, przenikając tą modlitewną ciszą Bazyliki św. Klary, kościółka San Damiano, czy Porcjunkuli, przy której też mieliśmy mszę... Piękne miasteczko, które sieje w sercu jakiś spokój.
Wieczorem wszyscy trafiliśmy do Tratorii na pizzę... A potem znów już tylko długa podróż do Polski... Tylko lub aż - bo jednak i w tych busach dużo czasu spędziliśmy, więc były dla nas jak dom na ten czas.. A o. Emilian, o.Wit i o.Mirek dzielnie nimi mknęli przez dzień i noc... Wrażenia, natchnienia, słowa, pytania, gesty, spokoje, niepokoje - to wszystko czego tu nie opisujemy, to co rodzi wspólny czas, wspólne przygody, gawędy, szlaki... to coś, dla czego warto wspólnie jechać w dowolny zakątek świata... A wraz z myślami powraca na usta melodia naszego korsykańskiego hymnu 'Korsiko ma..'
....'Korsiko ma'...
2-10.08.08 Piesza Pielgrzymka na Jasną Górę
Życie to droga. Droga pielgrzymki to taki skrót życia - który najlepiej pokazuje, co jest jego celem...
I wiele uczy, jak iść.
My, pełni sił studenci, z podziwem patrzyliśmy na tych najmłodszych i najstarszych towarzyszy - tych, za którymi dopiero kilka wiosen i tych, za którymi już ponad 70... którzy szli tak dzielnie dochodząc aż do końca...
Najwcześniejszy poranek wezwał nas już o 3.30 do drogi. I wstawaliśmy, idąc w modlitwie, śpiewie, rozważaniach. Słuchając konferencji, które inspirowały do refleksji i kształtowania siebie. Słysząc rozważania, które wprowadzały w zamyślenie. Włączając się w śpiew, który pobudzał do radości.

Czas zadumy i czas radości. Czas ciszy i melodii. Czas.. który tak inaczej płynął.

Można opisywać te obrazy pielgrzymki... Te charakterystyczne sceny.
Gdy o wschodzie słońca idąc przez pola śpiewamy wraz z siostrami Sancją i Hanną "Przybądź nam Miłościwa Pani ku pomocy.. a wyrwij nas z potężnych nieprzyjaciół mocy..."
Gdy w strugach deszczu, płynącego wraz z melodią skrzypiec, kroczymy wsłuchani w o. Emiliana czytającego nam fragmenty Herlinga-Grudzińskiego i mówiącego o tym, co to znaczy być dla siebie szczęściem, a nie ciężarem nie do uniesienia..
Gdy w szarości zmroku, po całym dniu drogi, pełni energii tańczymy bez końca belgijskiego...
Gdy w skwarze idziemy wśród unoszących się tumanów pyłu... wciąż śpiewając bez wytchnienia..
Gdy wielki wiatr szaleje wokół nas, gdy niesiemy Najświętszy Sakrament..
I towarzysząca pielgrzymce figura błogosławionego Czesława..
I relacja Orzecha o kobiecie znalezionej w lesie z 40 ranami kłutymi.. (od.. jeża, jak się okazało..)..

Ciężko opisywać tylko te obrazy, które dusza widziała... One wyrażają się dopiero owocami, jakie przynoszą w człowieku.. w jego codzienności.. gdy kroczy swoją drogą...
5-14.07.08 Spływ kajakowy
SPŁYW KAJAKOWY DRAWĄ
czyli DZIEŃ BEZ DESZCZU TO DZIEŃ STRACONY:)
lub "PRZYGODA, PRZYGODA - KAŻDEJ CHWILI SZKODA"

Było nas 18-stu dzielnych ludzi w 9-ciu kajakach. Płynęliśmy Drawą (szlak kajakowy Jana Pawła II) - rzeką dziką z szybkim nurtem, pełną niespodzianek. Wkoło soczysta zieleń, radosny śpiew ptaków, woda ciepła po deszczu, co niedawno spadł i nieskończona przestrzeń nieba nad nami. A wieczorami rozgrzewający blask ognia, czająca się wszędzie MAFIA (ach, Bonia:) ) i zawsze smaczny makaron z sosem, z odrobiną deszczu. I LUDZIE... - niezwykli, dobrzy, z dnia na dzień bliżsi.

Zdarzyło się, że zabłądziliśmy, zdarzyło się, że trochę się podtopiliśmy, że zmokliśmy, że trochę się już nie chciało kolejny raz pakować w worki, ale... Michał miał zawsze na wszystko dobry pomysł i załatwił jajka na twardo z majonezem:) Ze wzruszeniem świętowaliśmy urodziny Domelka, codziennie uczestniczyliśmy w Eucharystii, bo był z nami o.Wit (przez co zostaliśmy nazwani PAPIEŻAKAMI przez Stefana:) ), była RADOŚĆ!!! No i był też "Frisbi" - nasz ciężko uchwytny przyjaciel, wymagająca nadzwyczajnej koncentracji i refleksu gra w "Totem", najspokojniejszy kajak na świecie - "Melisa" i szybko mknąca "Tnąca Fale". I pomimo że nie było kaszanki, niczego nam nie brakowało:). I nawet nie zatonął śniegowy namiot Edzi, a tylko trzy jaja w metalowym kubku:).

Czas podróży to czas odkryć, spotkań, nauki... Piękny czas...
Na spływie kajakowym każde miejsce jest "domem", każdy las schronieniem, każda woda orzeźwieniem... a mrówka, komar czy błękitna ważka nierozłącznym towarzyszem podróży.
Dziesięć dni wspólnie spędzonych scala, zadamawia z sobą nawzajem. Dobrze było być RAZEM wszędzie tam...
05.08 Opowiem wam o moim Jezusie
"Jeżeli czekasz, aż będziesz bez grzechu, żeby mi powiedzieć, że mnie kochasz, nigdy mi tego nie powiesz" - to zdanie, które Jezus powiedział w wizji mistycznej do s. Faustyny, przypominał nam o. Emilian, by nas zachęcić do otworzenia się.. i podzielenia tym, co przeżywamy dzięki Panu Jezusowi..
"Opowiem wam o moim Jezusie". Tak brzmiał temat przewodni cyklu świadectw w naszym duszpasterstwie, które mówiliśmy w ramach kazań podczas mszy tygodniowych w maju.
I..
Trudno to opisać. Trywialne będą te słowa, że niesamowitych rzeczy doświadczamy dzięki Jezusowi, że on nas ratuje, nasze życie, że jest obok, że na tak różne sposoby to odbieramy. A słowom nieraz towarzyszyły i te z trudem powstrzymywane łzy...
I choć znamy się tak długo i widzimy na codzień, to często wielu jeszcze rzeczy o sobie nie wiemy. Ale.. wspólnocie można się powierzyć. I warto.. bo jeśli tyle doświadczamy - to także po to, by się tym dzielić z innymi. Dobrem trzeba się dzielić innymi. A innych to inspiruje, umacnia, zbliża.. A i w sercu radość wielka, że.. taką szansę się miało, by powiedzieć Bogu 'kocham..'

Dziękuję
Kreciku, Siemionku, Leszku, Kobyłko, Olu, Sławku, Olku, Wojtku, Świstaku, Radarze, Fiedko, Dominiku, Gosiu za Wasze słowa..
I Ojcu Emilianowi, za to, że nas do tego zaprosił, zainspirował..
I ja się cieszę, że mogłam... mówić, słyszeć....
[Asia]

"Co mówię wam w ciemności, powtarzajcie na świetle, a co słyszycie na ucho, rozgłaszajcie na dachach!" [Mt 10,27]
31.05.08 Zjazd Rodziców
Tym, co dla nas ważne, trzeba się dzielić z tymi, którzy są dla nas ważni...
Dlatego zaprosiliśmy naszych rodziców. Do duszpasterstwa... by mogli zobaczyć na własne oczy, gdzie spędzamy tyle czasu. I dlaczego...
Najpierw daliśmy im zaproszenia na "Spotkanie Rodziców Studentów z Duszpasterstwa Akademickiego Antoni" oraz listy od o. Emiliana.
I szykowaliśmy dla nich niespodzianki...

Chętnie, czy z oporami, ale sporo naszych rodziców zjawiło się w sobotę, 31 maja, w kościele. Bo tutaj wszystko się zaczynało - Mszą św. Jeszcze nikt do końca nie wiedział czego się spodziewać... Ale przywitaliśmy ich, o. Emilian powiedział specjalne kazanie, schola grała... i to wszystko było już zaczątkiem tej naszej DA-owej rzeczywistości. Tym ogromnie ważnym fragmentem.
Potem odbyło się spotkanie rodziców z duszpasterzem... za zamkniętymi drzwiami, więc... niech jego treść pozostanie wiadomą tylko dla o. Emiliana i rodziców. My w tym czasie szykowaliśmy Aperitif na ogrodzie, na który zaprosiliśmy rodziców zaraz po 'wywiadówce'. To już luźniejsza część spotkania, czas na przekąski, pogawędki, poznanie się, zresztą niektórzy rodzice przecież znają się nie od dziś. Ogrodową przerwę zwieńczył kabaret, którego głównymi autorami byli Wojtek Szachowski i Bartek Surowski, a razem z resztą ekipy przygotowali coś, co bardzo rozbawiło rodziców, nas zaś jeszcze bardziej, bo znaliśmy więcej tła przedstawianych zdarzeń. Ogólnie udało się znaleźć odpowiedź na pytanie 'czym jest duszpasterstwo akademickie'...

Potem powróciliśmy do schronu. Po części 'na żywo' przeszliśmy do wspomnień 'uwiecznionych'. Dawid Rożko przygotował piękną prezentację, która przedstawiała naszą codzienność i nie-codzienność, wszelkie wydarzenia - i ukazywała choć cząstkę tej rzeczywistości. Prezentacja multimedialna wzruszyła rodziców, a dzieła dopełnili młodzi małżonkowie z DA - Monika i Łukasz Ponikowscy, wyświetlając krótką prezentację na temat dzieci w łonie matek (chcąc unaocznić, czym jest duchowa adopcja), a kończąc ją... podziękowaniami... dla naszych kochanych Mam i Tatów... za to, że możemy być wśród nich, że byliśmy i będziemy...

I znów wyszliśmy na ogród, a tam już pachniały szykowane przez chłopców kiełbaski i szaszłyki z grilla. Można było co nieco przekąsić, porozmawiać, po prostu - pobyć razem - ile czasu się chce. Jeszcze niespodzianka! Wspólny taniec belgijski! I świetnie się wszyscy bawili, i rodzice, i my... Kilka razy pod rząd. Bardzo dobra niespodzianka. A gdy już ogród został pusty... to za to coś innego było wypełnione.. coś w nas.. i w rodzicach.. a czym..? to..już każdy sam wie....
05.08 Cóż jeszcze w maju..?
"Chwalcie łąki umajone.." - "chwalcie z nami Panią świata.." - w maju oddawaliśmy cześć Matce Boskiej podczas Nabożeństw Majowych po Mszach św. w tygodniu.

A ponieważ zbliża się koniec roku akademickiego - to i studentów wkrótce przybędzie. Dla tych przyszłych studentów początek maja to trudny czas - egzaminy maturalne. Chcieliśmy ich wesprzeć, dlatego zaprosiliśmy ich na naszą niedzielną Mszę akademicką, by wspólnie modlić się w ich intencji, w intencji maturzystów, w przededniu 'godziny 0' (4 V). Ojciec Emilian skierował do nich specjalne kazanie o posłudze myślenia, o tym, co w życiu ważne.

5, 19 i 26 V w ramach DKF-u miały miejsce projekcje filmów: "Białą sukienka" w reż. M. Kwiecińskiego, "Życie za życie" w reż. Alana Parkera oraz "W stronę morza w reż. Alejandro Amenabara. Stanowiły one punkt wyjścia do niekiedy 'ostrych' dyskusji na ważne tematy jak kara śmierci, czy eutanazja. 12 V odbyła się projekcja filmu "Egzorcyzmy Emilii Rose" w reż. Scotta Derricksona oraz dokumentu: "Egzorcyzmy Anneliese Michel", po których o. Wit Bołd odpowiadał na wątpliwości związane z tematem opętania i egzorcyzmów.

5, 19 i 26 na kręgu biblijnym rozważaliśmy kolejne fragmenty Ewangelii wg św. Łukasza, tematy spotkań to "Panie, naucz nas modlić się", Cnota natrętnej modlitwy, jeden zaś krąg poświęciliśmy na medytację i przedłużoną modlitwę Słowem Bożym.

20 V na falach Radia Rodzina można było usłyszeć głosy naszej załogi radiowej, która mówiła na temat "Duchowych form odpoczynku".

Dzieje się dużo, bo ma się dla kogo dziać:)
05.08 K jak Kochać
Tak się jakoś dzieje, że temat miłości przyciąga studentów najbardziej, spośród wszystkich poruszanych na konferencjach zagadnień.
Maj jest u nas miesiącem, który poświęcamy właśnie na ten temat. Tym razem przebiegał pod hasłem "K JAK KOCHAĆ". Poruszyliśmy wiele wątków związanych z odpowiedzialną miłością i relacjami w związkach:
  • 6 V - "Wolne związki - klasyfikacja" - ks. Stanisław Orzechowski, który dzięki swojemu doświadczeniu mógł opowiedzieć nam o wielu autentycznych historiach, obrazujących ważne słowa;
  • 13 V - "Czego pragnie dziewczyna, gdy kochać zaczyna i o czym on marzy, gdy mu się to zdarzy" - ks. Mirosław Maliński, który mówił tak, że cała sala co chwilę wybuchała śmiechem, jednak prócz śmiechu usłyszeliśmy wiele przydatnych rzeczy o kobietach i mężczyznach;
  • 20 V - "Antykoncepcja - spór życia z przyjemnością" - o. Roman Celary OFM, który uświadamiał, w jaki sposób antykoncepcja jest brakiem szacunku (i akceptacji) drugiego człowieka;
  • 27 V - "Otwartość na przygodę z dziećmi" - państwo Ewa i Józef Łuczakowie, prowadzący rodzinny dom dziecka, opowiadając nam swoją historię pozostawili nam wiele inspiracji ważnych dla tych, którzy planują założyć własne rodziny.
Życia też trzeba się uczyć...

[nieobecnych na konferencjach zapraszamy do ich posłuchania: znajdziecie je tutaj http://www.antoni.org.pl/download.php?katalog=download/konferencje/2008/ ]
10.05.08 Czuwanie przed Zesłaniem Ducha Świętego
"A to rzekłszy, [Jezus] tchnął na nich i powiedział im: Weźmijcie Ducha Świętego"...

Teraz jest czas szczególnego działania Ducha Świętego. W Wigilię Zesłania Ducha Świętego czuwaliśmy w naszej kaplicy na wspólnej modlitwie. Rozpoczęliśmy Mszą św., a potem przez kolejne etapy czuwania prowadziły nas kolejne grupy naszego duszpasterstwa: Liturgiczna Służba Ołtarza, Róża Różańcowa, Duchowa Adopcja i Grupa Dobrego Łotra. Modlitwa, śpiew, cisza, rozważania... i myśli płynące ku Duchowi Świętemu... A w końcu uwielbienie, pieśni do Ducha Świętego i dziękczynienie, które poprowadził o. Emilian, czas na to, by każdy na głos mógł powiedzieć sam, za co jest wdzięczny. Piękny czas, gdy można naprawdę doświadczyć bliskości Ducha Świętego, Jego tchnienia rozlewającego w sercu jakiś spokój i radość...
1-4.05.08 Majówka w Bieszczadach
Weekend majowy spędziliśmy wspólnie w Bieszczadach. Aby dostać się do Wetliny, gdzie mieszkaliśmy w klasztorze bernardynów, trzeba było najpierw przejechać wiele kilometrów, co zajęło niektórym nawet kilkanaście godzin. Pierwszego dnia, zmęczeni podróżą nie szaleliśmy z wycieczkami górskimi. Tylko nieliczni, pełni energii osobnicy postanowili wyruszyć na szlak. Wieczorem Karolina i Wojtek urządzili gry integracyjne, wymagające nie lada spostrzegawczości i umiejętności szybkiego działania, dzięki którym wszyscy mogliśmy trochę (lub trochę lepiej) się poznać.
Kolejne dwa dni spędziliśmy na szlakach górskich. W trakcie pierwszego wyjścia pogoda nie była zachęcająca - padał deszcz, wiał silny wiatr, a widoki pięknych Bieszczad zasłonięte były mgłą, jednak nie poddaliśmy się i wszyscy twardo szliśmy do przodu. Następnego dnia postanowiliśmy zdobyć najwyższy szczyt Bieszczad - Tarnicę i swój cel osiągnęliśmy. Tym razem pogoda była znacznie przyjemniejsza.
Wolne chwile upłynęły na rozmowach, grze w karty, gotowaniu, czy zmywaniu naczyń ;). Mieliśmy okazję obejrzeć wspólnie film. Odbyło się także spotkanie, poprowadzone przez Monikę i Łukasza, na którym został poruszony temat aborcji - mowa była m.in. o stanowisku prawa wobec aborcji, o przypadkach kobiet, które się na nią zdecydowały i tych, które nie dopuściły do jej dokonania.
Ostatniego dnia, skoro świt wstaliśmy aby wyruszyć w podróż powrotną do Wrocławia.
Każdego wieczoru uczestniczyliśmy w Mszach świętych, podczas których o. Emilian przekazał nam wiele cennych słów, które zapadły głęboko w pamięć. Niesamowite, że Słowo Boże, choć takie samo od wieków, zawsze można odnieść do aktualnej sytuacji w której się znajdujemy.
Jak mówił ojciec, wędrówka przez góry symbolizuje przechodzenie przez życie. I choć często bywa ciężko i człowiekowi braknie sił, wsparcie odnajduje w Bogu i w innych ludziach.
Czas spędzony w Bieszczadach można by nazwać aktywnym wypoczynkiem z wieloma atrakcjami. Był to jednak przede wszystkim odpoczynek duchowy - możliwość oderwania się od zgiełku miasta i obcowania z naturą, kontemplowania świata, który nas otacza, Boskiego dzieła niemal nietkniętego ludzką ręką.
4.08 Cóż jeszcze w kwietniu?
Kwiecień plecień... i rzeczywiście wiele wydarzeń się przeplotło.
Trochę kultury i dyskusji - to wyplatało nasze poniedziałkowe wieczory. DKF-y, a na nich Maciek wyświetlał nam:
  • 7 IV - "Zróbmy sobie wnuka" w reż. P. Wereśniaka
  • 14 IV - "Kto nigdy nie żył" w reż. A. Seweryna
  • 21 IV - "Jutro idziemy do kina" w reż. M. Kwiecińskiego
  • 28 IV - "Wszystko będzie dobrze" w reż. T. Wiszniewskiego
A potem dyskusje, długie nieraz dyskusje... dotykające spraw i historycznych, i społecznych, i moralnych i ogólno egzystencjalnych..

..i ewangelicznych. A tu można znaleźć wiele, naprawdę niesamowicie wiele... Ale to już na kręgu biblijnym. Kolejne karty Ewangelii wg św. Łukasza, a wraz z nimi:
  • 7 IV - Chętnych do słuchania i potrzebujących Ewangelii będzie zawsze więcej niż tych, którzy ją głoszą
  • 14 IV - Radość chrześcijanina jest jednoznaczna
  • 21 IV - Krótki przepis na niebo
  • 28 IV - Potrzeba mało, albo tylko jednego. - ale czego?
A w końcu i słuchaliśmy - bardzo ciekawych konferencji:
  • 1 IV - "'Ojcowie jedli cierpkie grona, a synom zęby ścierpły' - czy musimy ponosić konsekwencje grzechów rodziców" - o. Emilian Gołąbek wskazywał nam, jak wejść na drogę cudu duchowego i psychicznego poprzez pracę nad charakterem, wychowanie do miłości, do twórczości, a w końcu wiarę i przyjmowanie łaski Bożej.
  • 8 IV - "Boży kodeks pracy" - o. Emilian Gołąbek mówił nam, czym naprawdę jest praca i czemu służy. Wspólnie wyznaczaliśmy etos każdego zawodu, który moglibyśmy podjąć w przyszłości.
  • 22 IV - "Eucharystia światłem życia" - Andrzej Jałowy pomógł nam zgłębić temat Mszy św., przeplatając własne świadectwo z uświadamianiem nam co ona naprawdę znaczy, mówiąc o jej formach,historii, obecnej sytuacji...
  • 29 IV - "Charaktery" - o. Wit Bołd wskazywał na różne typy osobowości, wychodząc od ich głównych słabości - głównych grzechów, a następnie wskazując na niebezpieczeństwa - ale i szanse, szanse na to, by to wykorzystać tak, by stało się cnotą.
..Było i dramatycznie. 5 IV odbył się wieczór z dramatem, czytano "Kroki" Antonio Alamo, wieczór więc wyjątkowy...
..I przeplotły się melodie z ruchem. 12 IV Beatka poprowadziła kurs tańca. A po nim jeszcze na ulicy zdarzały się taneczne kroki.
..W pierwszy czwartek miesiąca modliliśmy się za kapłanów podczas Adoracji Najświętszego Sakramentu.
I wiele więcej modliliśmy się, bo przecież tyle razy spotykamy się wspólnie na Eucharystii... spotykamy się z Chrystusem w Eucharystii. I powierzamy Jemu całą tą naszą codzienność. On nas gromadzi. I On daje na wszystko siły, nadaje temu sens...
26.04.08 Pielgrzymka Akademicka
72. Ogólnopolska Pielgrzymka Akademicka na Jasną Górę. Hasło: 'Stawać się sobą'.

Start już po piątej, niemal jak na pieszej sierpniowej pielgrzymce.. a jednak, tym razem już po 3 godzinach byliśmy na miejscu. I od razu zaczęło się ciekawie, bo od konferencji ks. Pawlukiewicza: "Wyruszyć w dal, by wrócić do samego siebie". Wskazywał, że my stwarzamy świat i to jest nasze zagubienie. Że często myślimy nie swoimi myślami. Że może szatan przechwycił naszą radiostację i nadaje fałszywe meldunki... Z naszego bunkru to Bóg musi nas wyprowadzić - na pustynię...

Potem były konferencje osobno dla chłopaków, osobno dla dziewczyn i osobno dla kapłanów... Ale co każdy usłyszał... To już trzeba ich pytać. A wrażeniami wymienialiśmy się leżąc na pięknej zielonej trawie. Adoracja i późniejsze śpiewy były pięknym przejściem od indywidualnej modlitwy, do wspólnej modlitwy uwielbienia, pełnej siły, radości, ducha wspólnoty... I nawet nasz sztandar tańczył pięknie w powietrzu pieczętując to poruszenie... Po przywitaniu, kilku słowach od Jerzego Stuhra, wszyscy udaliśmy się pielgrzymką na Jasną Górę. Metą - było wejście do Kaplicy Cudownego Obrazu... A potem, już po całym dniu, przed Szczytem, możnabyło posilić się kiełbaskami, bułkami, herbatą. Wybrzmiał Apel Jasnogórski i rozpoczęła się Eucharystia, homilię wygłosił ks. abp Kazimierz Nycz. Było już bardzo zimno... Ale w sercu jakoś ciepło... Wspólnota też dodaje tej wewnętrznej siły, a Bóg nas umacnia... I podczas takich właśnie wydarzeń można tego być może namacalnie doświadczyć...
Po kulturalnym końcu (teatr, koncert, poezja - do wyboru) - wróciliśmy. Chyba nie dziwi, że przespaliśmy całą drogę. To już była noc... Bo dzień - tak bardzo intensywny duchowo... Niech kiełkują teraz te zasiane słowa... te myśli...
6.04.08 Powstanie Grupy Dobrego Łotra
Dobry Łotr, św. Dyzma, ten, który wisiał na krzyżu obok Jezusa Chrystusa - 'skradł' sobie zbawienie w ostatniej chwili życia. Czegokolwiek wcześniej nie uczynił - te słowa wystarczyły: "Jezu, wspomnij na mnie, gdy wejdziesz do Królestwa swego". Jezus obiecał mu: "Zaprawdę powiadam Ci, dziś będziesz ze mną w raju". Jest więc nadzieja dla tych, którzy czynią zło, zawsze jest nadzieja na nawrócenie. Dlatego pragniemy się modlić o szansę nawrócenia dla złoczyńców.
6 kwietnia zawiązała się Grupa Dobrego Łotra, która codziennie modli się właśnie o nawrócenie dla złoczyńców, podejmując w każdym tygodniu nową intencję. Podjęło się tego 16 osób, wkrótce było nas już 20.

"Gdyż trudzimy się i walczymy dlatego, że położyliśmy nadzieję w Bogu żywym, który jest Zbawicielem wszystkich ludzi, zwłaszcza wierzących" [1Tym 4,10]
3.08 Cóż jeszcze w marcu..
Codzienności nie da się spisać. Można tylko wymienić to, co nazwane... Ale nazwa ta będzie umowna, dopóki dla każdego i tak będzie tym, jakie znaczenie niesie jej treść. Te słowa to tylko nazwy... po treść - trzeba przyjść samemu...

Na kręgach biblijnych (3, 10, 17 III) rozważaliśmy kolejne fragmenty Ewangelii wg św. Łukasza. Pierwszy poruszony temat to: "Być wielkim według pojęć Jezusa z Nazaretu". Kolejne spotkania odbywały się w kaplicy. Była to przedłużona modlitwa Słowem Bożym. Wtedy... mogą najbardziej dotrzeć, najgłębiej poruszyć.
4 III spotkał się z nami Bronisław Jakus, Sybirak. Podjął temat "Sybir - próba wyniszczenia moralnego i materialnego", dzieląc się trudnym doświadczeniem życia swojego i swojej rodziny.
18 III wieczór przeznaczyliśmy na słuchanie "Pasji wg św. Mateusza" Jana Sebastiana Bacha. Spotkanie poprowadził p. Konrad Kożuszek, wiolonczelista z Orkiestry Filharmonii Dolnośląskiej, który przybliżył postać kompozytora, a także wprowadzał w treść kolejnych fragmentów dzieła. Zupełnie inaczej odbiera się taką muzykę wiedząc, o których wydarzeniach mówi; czego dotyczy zawarte w niej napięcie, natężenie dźwięków i emocji. Wtedy słuchanie przeradza się w prawdziwe duchowe przeżycie...
18 III też, na falach Radia Rodzina, w kolejnym odcinku "Tam, gdzie się kocha, nigdy nie zapada noc", nasi DA-owi redaktorzy podjęli temat małżeństwa.
Pojawiły się i spotkania kulturalne - dwa DKF-y:
17 III była szansa podyskutowania na temat "Losów niepokornych na przykładzie Rotmistrza Pileckiego" (po projekcji spektaklu telewizji "Śmierć Rotmistrza Pileckiego" w reż. Ryszarda Bugajskiego)
31 III po projekcji kolejnego teatru telewizji ("Norynberga", reż. Krzystek Waldemar) tematem przewodnim dyskusji była myśl: "Nie wiadomo kto jest kim i gdzie szukać dobra".

Codziennie coś się dzieje, a każde takie 'coś' ma wpływ na 'coś w przyszłości' - choćby mały, choćby dopiero po latach odkryty. Warto dbać o to, co kiedyś będzie się w nas odzywać. By ten głos był wtedy chcianym głosem.. inspirującym.. dającym jakąś siłę..
30.03.08 IX edycja Duchowej Adopcji
Kolejna szansa, by postarać się o szansę dla kogoś... dla kogoś najmniejszego... kto może być pozbawiony możliwości ujrzenia barw. Znalezienia się w ramionach mamy. Złapania taty za palec. Dotknięcia gorącego żelazka mimo ostrzeżeń. Przeżycia swojego życia...
Dzieci poczęte, już na tym świecie... którym chcą odebrać prawo do tego świata.
Rozpoczęliśmy kolejną edycję Duchowej Adopcji. 11 duchowych rodziców złożyło przyrzeczenie trwania i czuwania modlitewnego nad Bogu tylko znanym dzieckiem, przez 9 miesięcy.

A na koniec Mszy św., jako że to Niedziela Miłosierdzia Bożego, zawierzyliśmy nasze duszpasterstwo, nas samych - Miłosierdziu Bożemu.
26.03.08 'Jajko'
-Chrystus Zmartwychwstał!
-Prawdziwie Zmartwychwstał!
Tą radosną prawdę mogliśmy przeżyć i w duszpasterstwie, co prawda już po Świętach Wielkanocnych, jednak po naszej mszy św. wieczornej spotkaliśmy się na 'śniadaniu wielkanocnym'. Śpiewaliśmy o chwale Zmartwychwstania, a potem zasiedliśmy do stołu - żurku, jajek, wypieków... Potem cofnęliśmy się jeszcze bardziej, bo do Wielkiego Czwartku, w który to nie było z nami o. Wita, dlatego teraz mogliśmy mu życzyć wiele dobrego - w dzień ustanowienia kapłaństwa. Następnie kilka osób poszło znów naprzód - do lanego poniedziałku... tak... Ale - i tak najwięcej emocji wywołał wieczorny mecz... Męskie grono było już w swoim świecie;)
20.03.08 Dzień ustanowienia kapłaństwa
Bóg chciał, by to ludzie głosili o Nim... I pewnie każdy z nas ma takich ludzi, od których słyszy szczególnie dużo...
Dziś Wielki Czwartek - dzień ustanowienia kapłaństwa - i wielkie dla kapłanów święto. Dlatego (tradycyjnie już) po Mszy św. Wieczerzy Pańskiej spotkaliśmy się z naszym duszpasterzem, o. Emilianem, by się z nim razem cieszyć. Wdzięczni, że tyle słów do nas kieruje, tyle duchowych inspiracji. Za to wszystko, co razem przeżywamy... By życzyć wielu łask Bożych. A ojciec powiedział, że dobrze mu z nami... Cieszymy się:)
I jeszcze pogawędziliśmy przy ciastku... Nie codziennie jest taka okazja, by podziękować za codzienność.
6.02-20.03.08 Wielki Post
Rozpoczęło się (co nikogo nie zaskoczy...) Środą Popielcową. Tradycyjnie gromadzi ona w kościele tłumy - i także u nas kaplica jest tego dnia pełna - prawie 50 osób... Zaczął się okres duchowej mobilizacji, wyrzeczeń, refleksji...
Wspólnotowo kolejny raz podjęliśmy się czynu pokutnego w postaci Jutrzni o 6.10 od poniedziałku do czwartku przez cały Wielki Post. Piękna okazja by powierzyć Bogu nawet te szczególnie trudne i ważne intencje. Razem zaś modliliśmy się o Ducha Pańskiego i wdzięk nawrócenia dla potrzebujących. Zmęczenia nie zabraknie... Ale duchowe owoce są warte znacznie więcej...
W czwartki odbywały się Gorzkie Żale. "Upał serca swego chłodzę, gdy w przepaść męki Twej wchodzę". Kazania pasyjne głosił br. Mariusz, wchodząc w tajemnice Męki Pańskiej przez 'okna' obrazów różnych artystów.
W piątki - Droga Krzyżowa. Ogromny drogowskaz do życia. Odpowiedź na chyba każde pytanie 'jak..?'...
W Niedzielę Palmową zaśpiewaliśmy Pasję... Każde dodatkowe przygotowanie pozwala jeszcze bardziej zgłębić Mękę Pańską. [fragmenty śpiewanej przez nas Pasji można posłuchać tutaj: http://www.antoni.org.pl/download.php?katalog=download/spiewamy/pasja/]

Intensywność tego czasu to intensywność duchowych przeżyć, zbliżanie się do tajemnicy odkupienia...
14.03.08 Akademicka Droga Krzyżowa ulicami
Prawie tysiąc osób idących za Krzyżem ulicami naszego miasta. To już świadectwo. Już od kilku lat odbywa się Akademicka Droga Krzyżowa ulicami Wrocławia. Prowadząc od placu Uniwersyteckiego, ulicą Kuźniczą i przez Rynek rozważamy Mękę Pańską. Każde duszpasterstwo przygotowywało rozważanie jednej stacji, my - stacji IV: Pan Jezus spotyka Matkę swoją. Hasło przewodnie stanowiły słowa "jest nadzieja dla Ciebie". W mroku wieczoru, przy migającym świetle niesionych świeczek i pochodni, włączając się w śpiew przesiąkaliśmy kolejny raz myślą 'jak wiele'... Jak wiele zrobił dla każdego z nas Chrystus... I jak wiele ja mogę znaleźć dla siebie nadziei. Jak iść. Jak kochać.

Na koniec odbyła się Msza Św. w Kościele Garnizonowym. To piękne, że właśnie Bóg nas gromadzi razem. Że chcemy za Nim iść. Że On mówi do nas za każdym razem 'wstań i chodź'...

Nawigacja

[ Poprzednie 20 ]
Kalendarz
Październik, 2008
Pn Wt Śr Cz Pt So Nie
29 30 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 31 1 2
Kronika
Rocznica śmierci św. Franciszka to ważne franciszkańskie święto - dlatego ważne i dla nas. W wigilię...
25. Obóz Adaptacyjny w Białym Dunajcu - relacja Ani z I roku studiów, która zagościła w naszej...
Już 2 lata temu o.Emilian szepnął o Korsyce i niektórzy wpisali ją już w swoje marzenia.. i oto...

Przejdź do kroniki

Galeria

Zapraszamy do galerii!


Biały Dunajec


Musical


Out of time

 
 
Licznik: 163133 Kontakt