Za naszych spowiedników i kierowników duchowych, za wszystkich kapłanów - o gorliwość w posłudze i bezpieczeństwo od wszelkiego zła
| pn | wt | śr | cz | pt | so | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | ||
| 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 |
Chcesz włączyć się lub pomóc w tworzeniu DA? Napisz nam o tym!
korespondencja z duszpasterzem
Wieczorny mętlik dnia
Myśl czsami urasta
Przerasta
Ale nie ja tu mam
Rozumieć
Może nikt nie zrozumie...
A jednak... ech
Konfrontacja
Rozum
Wiara
W promień
Bo jest, a ręka nie czuje
Tak.
***
Strumień światła spomiędzy
Kotary konarów cienia...
Płynie trójkątem, rozświetla piony
Drzew
Gdzieś w cieniach próchna myśli dusz
Istnieją kształty przeniknięte
Jasnością
Dniem
Gdzie?
***
Nie ma niezastąpionych ludzi
Są niezastąpione ramiona
Przyklejam do nich siebie
I cisza nie kole
W uszy
Nie udziwnia
Istnienia we dwoje
Scala w posąg,
Jedno.
Przytulam do nich siebie
I mogę być sobą
Nieradosną
Gdy na zewnątrz mnie deszcz
Ulewa
Błyski
A wewnątrz
Błoto emocji
Kałuże łzawych myśli
Którymi nie chcę się dzielić
Bo wieczorne, chwilowe
Rano osuszą się dniem
Nowym, z żałości.
Nie ma niezastąpionych ludzi
Są niezastąpione ramiona.
***
Jesienna schyłkowość dnia
Na szarym niebie
Klucz
Ptaków
Rozwiązaniem do zagadki
Życia...
Śmierć
Odlotem w ciepłe
Krainy
Odpoczynku...
Smutek
Chwilowym niebem
Z ciężkimi chmurami
Co płyną...
Nad nimi jednak
Wieczny błękit...
Ocean spokojny...
Pacyfik myśli.
***
A myśli moje gnają do Ciebie
Na wietrze, co puścił się cwałem
Po niezmierzonym pastwisku-niebie
Wiatr z myślą się miota jak oszalały
A myśli moje ku tobie płyną
Z każdą deszczu kroplą jesienną
Których jest tysiąc, a może milion...?
Każda z nich myślą moją brzemienna.
A myśli moje Tobie przyjazne
Lecą na złotym jesieni dywanie
Co niesie słońca promienie jasne
Myśl moja w każdym listku zostanie.
Czy myśli Twoje są przy mojej osobie,
Gdy siedzisz tą nocą czarną
W godzinie ostatniej kończącej dobę?
Czy myśli Twoje do mnie się garną?
listopad 2000
Susanne
GÓRNICKIEGO
przychodzę codziennie
i rzucam kaczkom
okruchy chleba
okruchy ciepła
i jeszcze kilka
okruchów miłości
które wysłałam w ostatnim liście
a które oddałeś...
bo czerstwe...
12.2005r.
KOLEJNE SPÓŹNIENIE
"Pociąg osobowy
z Jeleniej Góry do Wrocławia Głównego
jest opóźniony o dziesięć minut od planowanego przyjazdu"
ja z moją miłością
też się spóźniłam
jakieś pół roku
...jakieś pół kroku...
12.2005r.
MOJA MAŁA STABILIZACJA
ocknąć się
z Ciebie
jak z zamyślenia
przez chwilę
pieścić
myśli spokojne
przez chwilę
sercu
pozwolić na oddech
innym powietrzem
przez chwilę tylko
trzy kroki prosto
by znów się potknąć
i błotem ubabrać
nową sukienkę
i znów
przez czas jakiś
się nie podnosić
a twarz do kałuży
co Ciebie obija
na jakiś czas przytulić
21.05.06r.
ZAPROSZENIE
Bóg
przegląda się
w kałuży
ludzie płyną
strumień cieni
w Domu
ciepło
pachnie kawa
mokre buty zostaw w sieni...
9.10.06r.
SPACER
w zakamarkach
krętych ulic
poszukuję sensu
pustka
i tylko wrony
kraczą złowieszczo
5.02.07r.
***
wsparta o poręcz nocy
obgryzam paznokcie
u stóp
Wielkiej Niedźwiedzicy
spada spóźniona gwiazda
spełnione życzenie
na ziemię
znów jakby trochę obok
***
po drabinie snów
wspinam się
do Szczęścia
nagłe rozczarowanie
przecież nie śnię
na jawie
3.10.07
***
zziębnięty
bezdomny pies
podałam Ci łapę
podrapałeś mnie
za uchem
siedzieliśmy na ganku
a ciepło
wołało do środka
nigdy nie pozwoliłeś wejść
przepraszam
ale niechcący
zadomowiłam się
na wycieraczce
Twojego serca
3.10.07.
ON JEST TAM GDZIE GO NIE MA
Zachwycam się Bogiem
a On jest tam, gdzie ja dojść nie mogę
Kiedy mówię, że Go nie ma
to chowam się w Jego cieniu
Wierzę,
kocham
a kwiat na łące jest wierniejszy niż ja
ja mam mózg i serce
niewierne
Schowam się przed Bogiem
ogłaszanym w zaułkach i na ambonach
Schowam się przed Nim tam,
gdzie nikt prócz Niego mnie nie znajdzie
Jak najdalej od serc ludzi
tych wyśmiewających
i tych kochających
Jak Go znajdę znaczyć będzie
że znowu w pychę popadłam
bo przecież Boga nie ma
gdy sądzę, że Go znalazłam
Jest tam, gdzie wydaje mi się,
że Go być nie powinno.
23.08.2003 Krysia
MOJA DROGA
Kiedy uwierzyłam
była ciepła lipcowa noc
Lazurowe Wybrzeże, Alpy
i Maryja- płacząca
lecz wtedy jeszcze nie wiedziałam
dlaczego tyle łez
Kiedy zaczęłam iść do Nieba
przyszły bóle i cierpienia,
smutki i zranienia
wtedy poznawałam, że to moje krzyże
Kiedy szłam
odechciało mi się ciągłych łez niepewności
i samotności
Zbuntowałam się
postanowiłam wziąć życie w swoje ręce
wtedy nie wiedziałam,
że Boga wysyłam na spacer
Kiedy upadłam
zapłakałam
wtedy już wiedziałam dlaczego Maryja płacze
A kiedy nadal cierpiałam
zapragnęłam wrócić
pokochałam to co otrzymałam od Ojca
Zbawienie jest teraz bliżej mnie
22.07.2003 Góra św. Anny
Krysia