Za naszych spowiedników i kierowników duchowych, za wszystkich kapłanów - o gorliwość w posłudze i bezpieczeństwo od wszelkiego zła
| pn | wt | śr | cz | pt | so | nd |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | ||
| 6 | 7 | 8 | 9 | 10 | 11 | 12 |
| 13 | 14 | 15 | 16 | 17 | 18 | 19 |
| 20 | 21 | 22 | 23 | 24 | 25 | 26 |
| 27 | 28 | 29 | 30 |
Chcesz włączyć się lub pomóc w tworzeniu DA? Napisz nam o tym!
korespondencja z duszpasterzem
Gdzieś poza czasem, w zawieszeniu między jawą a snem, między niebem a ziemią jest zmyślona kawiarnia Out Of Time. Kawiarnia, w której spotykają się ludzie. Ich pragnienia, miłości i tęsknoty mieszają się z zapachem kawy z cynamonem i tańczą z płomieniami świec. Ich najskrytsze szepty wplatają się ukradkiem między dźwięki muzyki, szukając w nich ukojenia... Do kawiarni może przyjść naprawdę każdy. Z całym swoim bagażem doświadczeń, z torbami pełnymi emocji, z kieszeniami wypchanymi okruchami miłości, których nawet ptaki już nie chcą. Każdy. I siebie wyśpiewać... wygrać... wypłakać... wykrzyczeć... wymilczeć...
Kawiarnia Out Of Time wymyślona została z tęsknoty... Tęsknoty za czasem minionym, za "Past Beautiful" (tak razem z Przyjaciółmi zwykliśmy nazywać wszystkie wspólne chwile). Zawsze cudowne chwile... To był nasz Pozaczas, zawsze twórczy, spędzany przy dźwiękach muzyki, na rozmowach, trwających czasem nawet do rana. Troszkę jakby obok rzeczywistości. Później każde z nas poszło w swoją stronę. Spotykamy się coraz rzadziej. I choć trudno czasem rozmawiać, kiedy spotka się kilka zupełnie różnych światów, zawsze pełno w nas miłości.

Tęsknota za czasem przepełnionym dźwiękami, rozmowami, przyjaźnią oraz potrzeba uwalniania się ze swoich emocji - oto główne powody pierwszego i kolejnych spotkań w Out Of Time.
To niewyobrażalne i trudne do opisania uczucie, kiedy około północy radość z tworzenia i z siebie nawzajem zaczyna mieszać się nagle z ogarniającym zmęczeniem. Szczerze przyznaję, że jest to jeden ze stanów, które uwielbiam... Nad opadającymi powiekami i tysiącem innych spraw zwycięża muzyka, której nasze serca nadają rytm. Tyle serc, a jeden rytm...
Do tej pory sześć razy spotkaliśmy się w Out Of Time. Jest nas coraz więcej. Rozwijamy się wokalnie, ale i muzycznie. Na pierwszym wieczorku grałam tylko ja. Cichutki dźwięk gitary towarzyszył jesiennym nastrojom... Później gitara basowa, gitara klasyczna, skrzypce, flet, trąbka... Jednak największą radością było dla mnie, kiedy po jednej z niedzielnych mszy podszedł do mnie Filip i zapytał, czy jeszcze potrzebujemy osób do naszych wieczorków. Pewnie!- odrzekłam mu i zapytałam czy chce śpiewać. Na co on odpowiedział, że gra na pianinie. To już był niemalże szczyt moich marzeń (samym szczytem jest kontrabas). Kawiarnia zaczęła żyć jeszcze pełniej. Muzyka podkreśla każde słowo, każdy grymas twarzy, gest...
Do tej pory wykonywaliśmy utwory innych artystów, z którymi identyfikowaliśmy się. W planach mamy autorskie spotkanie w kawiarni. Zaśpiewać i zagrać własne piosenki, nasze wiersze, z naszymi aranżacjami muzycznymi, będzie dopełnieniem marzenia...
Całym sercem wierzę, że długo jeszcze będziemy wyśpiewywać i wygrywać siebie... Czasem lubię sobie wyobrażać, że przygotowujemy któryś już wieczorek, a przed sceną biegają nasze dzieci, coś tam podśpiewują, przeszkadzają, chcą wszystkiego dotknąć... Bo nasze dzieci też przecież będą zdolne muzycznie - po mamusiach i tatusiach... Taki "Future Beautiful"...
Ach... I dziękuję Siemionkowi, że ma tyle siły...
Fiedurka
Zachęcamy do obejrzenia zdjęć z kawiarni Out of Time, a przede wszystkim zapraszamy do posłuchania na żywo kolejnej edycji.